Raportuję z miasta:
Przyuważyłam, ze ktoś na darmowych internetach w bibliotece ogląda Kiepskich. Okazało się, że to polski żul z Rosenthaler Platz.
Kojarzę go ze scenki rodzajowej, którą zaobserwowałam mimowolnie, schodząc pewnego dnia na peron U8. Nasz rodak drzemał przytulony do flaszki, podczas gdy jego koledzy celowali papierowymi samolocikami w jego półotwarte bezzębne usta.
Po Kiepskich nasz kolega zabrał się za Nic Śmiesznego.

Komentarze
Prześlij komentarz